Stało się to podczas powrotu do domu przed kilkoma dniami, kiedy kilkanaście metrów po ruszeniu przez niewysoki podjazd nagle usłyszałem pęknięcie czegoś metalowego. Tylna ośka złamała się. Nie wiem, czy jest sens to koło naprawiać, wymieniać, czy cały pojazd trzeba wymienić. Mechanik zasugerował właśnie te trzy możliwości, mnie najbardziej chyba pasuje ta trzecia (w ostatnim czasie znacząco spadł komfort jazdy, dużo części się zaczęło zużywać). Bawi mnie, że w zeszłym roku usłyszałem opinię, że czas pomyśleć o zmianie roweru. Zaperzyłem się: "jeszcze trochę pojeździ", a tymczasem od nowego roku działa generalnie kiepsko i myśl mamy sama do mnie wróciła.
Rzadko rozpisuję się o swoich rzeczach i historiach z nimi związanych, ale tu będzie inaczej. Bicykl towarzyszył mi przez długie lata, przeżył chyba trzy poważniejsze problemy (wymiany obu kół, a i wypadek się trafił), przede wszystkim jednak uczestniczył w wielu przygodach. A, jako rower miejski, służył głównie do szybkiego przemieszczania się, dojazdu do znajomych i do pracy, nigdy jako wyczynowiec. Lata temu przemierzał drogę do Szobiszowic i z powrotem (ten fantastyczny podjazd na Jana Śliwki przed remontem i zjazd, gdzie przydawał się zawsze mocny i niezawodny hamulec), potem jeździłem nim głównie po mieście (w którym jakość ścieżek rowerowych pozostawiała i pozostawia wiele do życzenia).
Ciekawe były wędrówki poza miasto: pojazd opuścił Gliwice raptem kilkakrotnie. Zajechał do dawnej kopalni piasku Kotlarnia, odwiedził też Rudy Raciborskie czy inne podgliwickie wsie. I przeważnie jazda nim sprawiała mi wielką przyjemność. A dochodziły do tego powroty z oglądania piłkarskich mistrzostw Europy (2016) ze słynną już lampą stroboskopową (aleź to było mocne światło! a potem lampa się przypadkowo zbiła) i cała masa wędrówek na ogródek. To właśnie tam rower odbył swoją ostatnią wyprawę.
Muszę jeszcze napisać kilka słów o planach, które mogą dojść do skutku, ale już z innym modelem. A to inne postrzeganie świata - mniej przez pryzmat czegoś, co "przecież zawsze było i było dobrze", ale rzeczy z perspektywą działania tylko przez określony czas - czuć, że człowiek wyrósł z dawnych pozycji. Chciałem zwiedzać dolinę Nysy Kłodzkiej, która od jakiegoś czasu budzi moje duże zainteresowanie. Miałem też niejasne plany zabrania roweru na Mazury, żeby przemierzać tamtejsze bezdroża. I od dłuższego czasu doposażałem go, żeby usprawnić te wycieczki. I chciałem tam rozbudowywać moje pomysły literackie. I nie wiem, jaka przyszłość czeka te wszystkie zamierzenia.
Nadchodzi czas na mojego towarzysza drogi. A droga biegnie w nowe i nieznane.
![]() |
| Po nieszczęsnym wypadku z roku ubiegłego, jeszcze ze starym siodełkiem. |
![]() |
| Tu najczęściej zmierzał, tu parkował. |
![]() |
| Droga z Nieborowic do Pilchowic. Piękna, słoneczna majówka. |
Dziękuję za uwagę i do poczytania.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz