Translate

sobota, 4 stycznia 2020

Być solą ziemi. Antologia poezji przyjaciół Wydawnictwa św. Macieja Apostoła

Witam wszystkich serdecznie po przerwie świątecznej i zapraszam na kolejny tekst, który - zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią - poświęcony będzie nowej antologii literackiej (poetyckiej) lublinieckiego Wydawnictwa św. Macieja Apostoła pt. Być solą ziemi. Antologia poetycka Przyjaciół Wydawnictwa św. Macieja Apostoła wydana z okazji 10-lecia Wydawnictwa, w której to książce znalazły się również moje teksty. W tym miejscu powiem jeszcze, że - nie po raz pierwszy - poczta dostarczyła mi powtórne awizo. Ja się pytam, jakim cudem "powtórne", skoro po pierwszym ani widu, ani słychu!? Ale przejdźmy do samego dzieła.

środa, 18 grudnia 2019

Podróże po Pogórzu cz. 3. Ciężkowice, Skamieniałe Miasto i zielony bluszcz


Na południe od Tarnowa (i autostrady A4), w miejscowości Ciężkowice, znajduje się niezwykły rezerwat przyrody pod nazwą Skamieniałe Miasto. Spacerując ścieżkami owego obszaru można natknąć się na bardzo intrygujące formy skalne, które przypominają, jak sama nazwa wskazuje, obiekty miejskie (i nie tylko) w kamieniu. Odwiedziłem to miejsce przed dwoma laty pod koniec października i zostałem urzeczony chłodnym, urokliwym kompleksem i chciałbym tu moje zainteresowanie przesłać dalej.

czwartek, 28 listopada 2019

Przemyski Szwejk


Frank Zappa, którego kolejna rocznica śmierci wypada za kilka dni, zadał kiedyś pytanie: czy humor przynależy do muzyki?* Z tego punktu możemy pójść dalej: czy można z okazywania poczucia humoru uczynić sposób radzenia sobie z rzeczywistością? Niewątpliwie niektóre sytuacje, jakie nam się przytrafiają, zmuszają nas do spojrzenia w dal z przymrużeniem oka, żeby nie tracić niepotrzebnie energii na złoszczenie się, kiedy i tak nie mamy wpływu na to, co zrobią inni. Z tego miejsca możemy przejść bezpośrednio w miejsce, w które Ciebie, czytelniku, dzisiaj zaprowadzę: na przemyski rynek. 


piątek, 22 listopada 2019

Przysłop Potócki cz. 2 - o faunie i florze

Na początek miła (zwłaszcza dla mnie) informacja: przy ostatnim wpisie liczba odwiedzin bloga przekroczyła pół tysiąca! Myślę, że cały tysiąc osiągniemy dużo szybciej! A tymczasem... W dzisiejszym odcinku chciałbym Wam napisać o otoczeniu naszej ulubionej bazy na Przysłopie, a mianowicie o żyjących tam roślinach i zwierzętach. Opowieść o tym, co tam żyje (w pewien sposób wybiórczo, ie ukrywam), będę prowadził na podstawie własnych spostrzeżeń i zasłyszanych historii.


sobota, 9 listopada 2019

Przysłop Potócki


Studencka Baza Namiotowa Przysłop Potócki jest najmłodszą z baz namiotowych w Beskidach. Malowniczo położona, cicha i spokojna, jest doskonałym miejscem do tego, by choć przez chwilę odpocząć od zgiełku wielkiego świata. Nie ma tu żadnych nowoczesnych urządzeń (oprócz tych, które się samemu przyniesie), człowiek styka się niemal wyłącznie z naturą: rozległą polaną,  szumiącym lasem, gorącym słońcem, spokojnym źródełkiem… Jedno z najpiękniejszych, a zarazem najciekawszych miejsc, jakie w życiu widziałem. Zapraszam.

poniedziałek, 4 listopada 2019

Pieśni z lasu



Brytyjski zespół rockowy Jethro Tull i jego lider, ekscentryczny Ian Anderson, fascynuje mnie od momentu, kiedy pierwszy raz usłyszałem piosenkę ...And The Mouse Police Never Sleeps (pol. Mysia policja nigdy nie śpi) z albumu Heavy Horses, wydanego w roku 1978. Tekst tego utworu opowiada o kocie wokalisty, dzikości jego natury i jego współpracy ze swoim panem (a raczej to kot jest tutaj panem sytuacji). Zwrócił moją uwagę niebanalnym tytułem, ciekawą, nietypową dla tego rodzaju muzyki treścią i… dalej to poszło. W dzisiejszym wpisie zajmiemy się za to wcześniejszym albumem grupy, Songs from the Wood (Pieśni z lasu albo Pieśni z drzew; 1977), co jest tym bardziej wskazane ze względu na reminiscencje pewnego spotkania, które miało miejsce kilka tygodni temu, w którym to zdarzeniu niebagatelną rolę tajemnicy zachęcającej do przełamania lodów odegrał ten właśnie album.

sobota, 26 października 2019

Po Szczeblach do Baby Jagi. W Beskidzie Wyspowym


Przed pięcioma laty, wraz z czworgiem znajomych, spędziłem kilka dni wędrując przez Beskid Wyspowy. Szlak prowadził nas od położonych na południe od Krakowa Myślenic przez schronisko na Kudłaczach, Lubomir, słynną już dzisiaj w naszym kręgu górę Szczebel do schroniska na Luboniu wyglądającego jak chatka Baby Jagi. Rzecz działa się w lutym, stąd niesamowite i jedyne w swoim rodzaju przeżycie (przynajmniej dla człowieka takiego jak ja, który nie zwykł spędzać zimy w górach) schodzenia ze stromego szczytu przy zapadających ciemnościach. Glebę pokrywała cienka warstwa śniegu, a w powietrzu unosił się zapach świeżych jodeł.