
A teraz przejdę do meritum, do tego, co czytelników interesuje zwykle najbardziej: do wędrówek kulturalnych i wędrówek po świecie. Za największy swój sukces uważam wydarzenie ostatnie (z 8 listopada 2025 roku), czyli organizację pierwszego swojego spotkania autorskiego z prawdziwego zdarzenia w krakowskiej kawiarni Efemeria, która stanowiła główną bazę moich prezentacji poetyckich. W przygotowaniu bardzo pomogli: gospodyni Katarzyna Marszałek oraz znakomicie prowadzący wieczorek Edward Przebieracz z Lublińca, który przy okazji sprowadził niemałą widownię. Bardzo dziękuję. Ciąg dalszy tylko z nowym materiałem.
Moje utwory i wzmianki o mnie pojawiły się w dwóch niewielkich wydawnictwach: pokłosiu XV KJW Wydawnictwa św. Macieja Apostoła w Lublińcu (w którym utwór Modlitwa podróżnika zdobył III miejsce, a premierę miał przy okazji spotkania autorskiego Moniki Pietkiewicz w Krakowie w siedzibie SPP - miło było poznać miejscowe środowisko) oraz pokłosiu V Warsztatów Literackich tejże oficyny w Chlewiskach (Kotuniu, Siedlcach). Niemałą część spotkań literackich spędziłem za to na promocji książki pt. Rycerz Florian odkrywa świat (Wydawnictwo św. Macieja Apostoła, Lubliniec, styczeń 2024). Za wcześnie, żeby pisać o potencjalnym następcy.
Z innych imprez, w których uczestniczyłem, warto wymienić spotkania z cyklu Odyseja poetycka z Mariuszem Głąbem i Magdaleną Zybowską (Warszawa, styczeń, od dawna marzyłem o takim wyjeździe, Kraków, kwiecień i Głogów, maj, tam się czas zatrzymał) i IV Nyską Noc Poetów w Nysie w sierpniu (znakomita organizacja w wykonaniu miejscowej poetki Małgorzaty Bobak-Końcowej, która zgromadziła też fantastyczne towarzystwo, kolorowy, piękny weekend się trafił; i ilu ciekawych ludzi poznałem!)
Ważne były też podróże z gatunku "odkrywanie świata": do Warszawy (ciekawa, choć blokowiskowa, Ochota, przyjazna kawiarnia "Życie jest fajne", powrót przez kameralny Piotrków), w okolice Oświęcimia (dla kwitnących tulipanów), do Głogowa (chyba jedyne miejsce, w którym jakość spotkania tak wysoce przewyższała standard lokalu, ogólne zaniedbanie miasta i okropny powrót, brawa dla Mariusza, zrobić z czegoś takiego udaną, barwną imprezę to jest coś!). Przy okazji festiwalu w Nysie zwiedziłem niemałą część urokliwego miasta (okolice rzeki Nysy, tereny zielone, zabytki zrobiły na mnie ogromne wrażenie), pierwszy raz w życiu odwiedziłem okolice Siedlec (dworek "Reymontówka" w Chlewiskach, skromne, ale zadbane centrum Siedlec, Kotuń) i ten wyjazd zaliczam do najważniejszych. Giżycko. A, i jeszcze zagranica: Czechy i jezioro Garda (tego wyjazdu nie da się streścić nawet w jednym akapicie, cudne krajobrazy, cudne budowle, ścieżki krajoznawcze!) Powyższy program nie wydaje się może szczególnie rozbudowany (występowałem w sumie tylko w 6 miejscach, za to najwięcej razy podczas mojej literackiej przygody), ale przełożył się na wiele wyjazdów, szczególnie lato było bardzo intensywne (np. promocja poezji Moniki Pietkiewicz w SPP). A z paru punktów i tak zrezygnowałem (bo przechorowałem sporo i zimą, i jesienią).
Poznałem sporo ciekawych ludzi - dzięki pierwszemu od dłuższego czasu kontaktowi ze środowiskiem wokół Wydawnictwa św. Macieja (np. Andrzej Wróblewski i Joanna Markocka), dzięki wyjazdowi do Nysy (spotkania autorskie Wojciecha Bonowicza i Marty Fox, Łucja Dudzińska i długo by wymieniać), w Krakowie (Szymon Florczyk). Aha, i poznałem w końcu panią Urszulę Majchrowicz! Na żywo! Inne trwają dłużej (Edward i Czesława Przebieraczowie, Kasia Marszałek, Michał Krzywak, Maciej Krych, Janusz Andrzej Wieczorek, Urszula Bauer, Mariusz Głąb i Madzia Zybowska, długo by wymieniać). Część kontaktów się urwała (ale to naturalne). Ważne, żeby być z tymi ludźmi, którzy budują, z którymi można iść naprzód, a nie cofać się, żyć, a nie kulić się w sobie, odkrywać nowe, nieznane światy.
Niedosyt odczuwam w kwestiach ilościowych: liczba utworów (20+sporo niezorganizowanej jeszcze prozy), ilość przygotowanego materiału wciąż wydaje mi się zbyt mała i niewystarczająca; z drugiej strony, twórczość amatorska nie zawsze znajduje dla siebie czas (a i nie zawsze pomysły wydają się warte długotrwałej realizacji). Tym niemniej to, co mi się udało, stanowi niezłą podbudowę dla dalszych działań bez kreślenia długofalowych planów. W tle dzieje się trochę, ale o tym będę pisał, kiedy przygotuję całości.
Przy takim nastawieniu do działalności twórczej nie dziwi mnie, że moja aktywność szachowa zmalała (chyba angażuje tę samą część mózgu, w każdym razie bardzo trudno mi robić obie rzeczy naraz) i ograniczyła się w zasadzie głównie do internetu, wziąłem udział w Gliwickim Festiwalu Szachowym w grudniu z wynikiem 3,5/9 i to by było na tyle, w kolejnym roku pewnie będzie tego więcej. Generalnie jednak wciąż cieszy mnie przynależność do tej społeczności (głównie tej gromadzącej się wokół arcymistrzów Zbigniewa Paklezy i Artura Jakubca, ale nie tylko).
Ważny wniosek, jaki wypływa z odbioru (mojego i cudzego) wszystkich tych aktywności: prezentacje swoich tekstów to jedno, ale dopiero realny, dłuższy kontakt z ludźmi, regularne spotkania, własne publikacje i spotkania, czytanie tekstów innych autorów, nawiązywanie relacji, które trwają dłużej niż chwila, niż jeden wieczór dają prawdziwy obraz tego, jak jest się odbieranym, w jakim kierunku warto się rozwijać (a w jakim mniej), gdzie dobrze się wybrać (i z kim) itp., itd.
Chciałbym tutaj gorąco podziękować Czytelnikom, którzy wchodzą na tę stronę, czytają, komentują (zwykle w realu), oglądają i pokazują dobrym słowem, gestem, uśmiechem, że ta działalność ma sens, ma dla nich znaczenie.
Wszystkie fotografie mojego autorstwa (prócz zdjęcia pod pomnikiem Jana Pawła II w Siedlcach, jego autorką jest Aneta Przybyłek).
Wszystkiego dobrego w Nowym Roku 2026, dużo spokoju i dobrych ludzi wokół siebie i do poczytania.
Ciąg dalszy nastąpi.








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz